Jeśli ktoś skopiuje kod QR z oryginalnego towaru na podróbkę — czy paszport was okłamie?

Kiril ShivachevKiril ShivachevAugust 24, 20264 min read
Dłoń trzyma telefon z otwartym kodem QR — zeskanowanie otwiera paszport, ale nie dowodzi, że towar jest oryginalny.

Stoicie w sklepie. Na metce jest kod QR. Skanujecie go telefonem i otwiera się strona: skład, pochodzenie, pielęgnacja, certyfikaty. Wszystko wygląda w porządku.

Czy to dowodzi, że towar jest oryginalny?

Szczera odpowiedź brzmi: niezupełnie. A powód jest prostszy, niż brzmi.

Kod to obrazek. A obrazki się kopiuje.

Wydrukowany kod QR nie jest ani chipem, ani zamkiem. To rysunek z czarnych kwadracików, który podaje waszemu telefonowi jeden adres w internecie. Nic więcej.

Oznacza to, że ktoś może sfotografować kod z oryginalnego produktu, wydrukować go na imitacji — a kiedy go zeskanujecie, trafiacie na całkowicie prawdziwy paszport. Opisze on prawdziwy produkt, bo do niego należy. Tyle że wy trzymacie w ręku coś innego.

Paradoks jest nieprzyjemny: im lepiej wygląda paszport, tym bardziej przekonująca staje się podróbka, na którą naklejono skopiowany kod.

Co mówi rozporządzenie — a czego jeszcze nie mówi

Europejskie rozporządzenie tego nie pomija. Artykuł 11 wyraźnie wymaga zapewnienia autentyczności, wiarygodności i integralności danych w paszporcie.

Tyle że wymóg mówi, co należy osiągnąć, a nie jak. Sposób regulują normy europejskie — i właśnie tu leży różnica, którą mało kto zauważa.

15 lipca 2026 r. w Dzienniku Urzędowym UE przywołano sześć norm dotyczących cyfrowego paszportu produktu. Obejmują one identyfikatory, nośniki danych, przechowywanie, interfejsy i interoperacyjność. Dwóch nie przywołano: dotyczącej praw dostępu i dotyczącej autentyczności danych. Te są wciąż projektami.

Czyli: zasada istnieje, ale metoda, która zamienia ją w sprawdzalną praktykę, jeszcze nie obowiązuje. Publikacji pozostałych dwóch spodziewamy się jesienią.

Dlaczego chip to zupełnie co innego

Norma dotycząca nośników danych wskazuje kod QR i Data Matrix jako podstawowe, a chipy NFC i RFID jako pomocnicze. Dla naszego pytania ta różnica ma ogromne znaczenie.

Chip nie jest obrazkiem. Nie da się go sfotografować i wydrukować — żeby go skopiować, trzeba go wyprodukować. To czyni go nieporównanie trudniejszym do podrobienia niż kwadracik atramentu.

Ponieważ jednak kod QR jest nośnikiem podstawowym, a chip tylko pomocniczym, większość produktów będzie nosić dokładnie to, co najłatwiej skopiować. Nie dlatego, że ktoś popełnił błąd — ale dlatego, że kod QR jest darmowy, odczyta go każdy telefon i nie wymaga niczego dodatkowego. Ten kompromis jest świadomy.

Cztery rzeczy, które możecie sprawdzić już dziś

Żadna z nich nie jest dowodem. Każda z nich jednak podnosi koszt podróbki — a to jest prawdziwa ochrona.

1. Spójrzcie na adres, do którego prowadzi kod. Czy domena zgadza się z marką? Skopiowany kod poprowadzi we właściwe miejsce, ale kod, który fałszerz stworzył sam, często nie.

2. Sprawdźcie, czy paszport opisuje dokładnie tę rzecz. Ten rozmiar, ten kolor, tę partię. Ogólna strona o „naszych kurtkach” to sygnał ostrzegawczy — prawdziwy paszport jest konkretny.

3. Porównajcie numer partii lub numer seryjny z metką na samym towarze. Jeśli paszport twierdzi, że to partia z marca, a metka mówi co innego, coś się nie zgadza.

4. Zobaczcie, czy jest data ostatniej weryfikacji. Porzucony paszport to taki sam sygnał jak jego brak.

Co to znaczy, jeśli to wy produkujecie towar

Sam paszport nie ochroni waszej marki przed imitacjami. Powstał dla przejrzystości, nie dla uwierzytelniania — i to nie jest wada, tylko inne zadanie.

Jeśli podróbki są dla was realnym problemem, odpowiedź leży w nośniku, a nie w paszporcie: kody serializowane, w których każdy egzemplarz ma własny unikalny adres, albo chip NFC tam, gdzie uzasadnia to wartość produktu. A kiedy ukaże się norma dotycząca autentyczności danych, pojawi się także powszechnie przyjęty sposób udowodnienia, że zawartość paszportu nie została podmieniona.

A jednak — czy warto skanować?

Tak. Tylko po coś innego.

Paszport nie powie wam, czy trzymacie oryginał. Powie wam, z czego produkt jest zrobiony, jak długo ma wytrzymać, czy da się go naprawić, co z nim zrobić na koniec i czy zawiera substancje, o których chcecie wiedzieć.

To znacznie więcej, niż metka kiedykolwiek powiedziała. Jeśli chcecie zobaczyć, jak to wygląda naprawdę, przeszliśmy przez jeden paszport pole po polu. Tylko nie przypisujcie mu zadania, do którego nie został stworzony.